Zapraszamy do świata robotów – Grzegorz Masłowski i Marcin Maliszewski #ExceptionalPeople

share
Dziś przedstawiamy Wam Grzegorza Masłowskiego i Marcina Maliszewskiego – Junior Software Engineer’ów z GlobalLogic Wrocław i pasjonatów robotyki. Startują w turniejach robotycznych na całym świecie i odnoszą w nich imponujące sukcesy! Przeczytajcie wywiad z nimi i dowiedzcie się więcej o tej pasjonującej dyscyplinie.

Konstruowanie robotów to bardzo specyficzne hobby i na pewno nie dla każdego. Co odnajdujecie w tej dyscyplinie?

Grzegorz: Konstruowanie robotów to świetny pomysł na zdobywanie wiedzy i rozwijanie umiejętności na wielu płaszczyznach, a przy tym świetna zabawa. Każdy nowy robot, którego konstruuję, daje mi wiele satysfakcji. Pierwsze zaświecenie diodą, pierwszy ruch silnikami, pierwszy przejazd trasy testowej, pierwsze zawody – każdemu z tych momentów towarzyszy niepewność czy na pewno wszystko się uda, a potem wielka radość lub zastanawianie się – co poszło nie tak i jak to poprawić. Roboty turniejowe to także element rywalizacji – a więc dużo emocji i chęć dążenia do perfekcji.

Marcin: Konstruowanie robotów, a w szczególności robotów turniejowych to zdecydowanie specyficzne hobby wymagające wiedzy z wielu dziedzin, począwszy od programowania, projektowania elektroniki, aż do mechaniki. Na pewno przydaje się wiedza zdobyta na Politechnice Wrocławskiej oraz w Kole Naukowym Robotyków “KoNaR”. W głównej mierze skupiam się nad robotami klasy MicroSumo oraz MiniSumo. To roboty walczące, których celem jest zepchnięcie przeciwnika z okrągłego ringu zwanego “dojo”.

A jak rozpoczęła się Wasza przygoda z robotami i jakie macie sukcesy w tej dziedzinie?

G: Pierwszego robota zbudowałem w ostatniej klasie technikum, w 2016 roku. Potem kolejnego w wakacje i następnego na pierwszym semestrze studiów. To był moment, kiedy zdobywałem sporo podstawowej wiedzy praktycznej z elektroniki, lutowania i programowania. Pierwsze sukcesy zacząłem odnosić rok później, na początku w Polsce, potem także za granicą. Do moich największych indywidualnych sukcesów zaliczam 2 miejsce w kategorii Linefollower na zawodach IronCup2019 w Brazylii, gdzie do 1 miejsca zabrakło mi tylko 0.02 s, a także 3 miejsce w kategorii Linefollower Enhanced w Pekinie. Dużym sukcesem okazał się też robot pirotechniczny Ariadna, którego tworzyłem z kolegami z Koła Naukowego Robotyków “KoNaR”. Na zawodach w Makau, na które ten robot był przygotowywany, zajęliśmy 2 miejsce w klasyfikacji generalnej.

M: Moja przygoda z szeroko pojętą robotyką zaczęła się wraz z rozpoczęciem studiów. Na drugim roku studiów udało mi się zasilić szeregi renomowanego na naszym wydziale Koła Naukowego Robotyków “KoNaR”. Zadanie rekrutacyjne polegało między innymi na przygotowaniu własnej konstrukcji zdolnej do rywalizacji w Międzynarodowych Zawodach Robotycznych Robotic Arena. W późniejszym czasie stałem się stałym bywalcem zawodów robotycznych, organizowanych w kraju, jak i również na całym świecie. Na przestrzeni ostatnich lat niejednokrotnie udało mi się zwyciężać i zdobywać miejsca na podium, głównie w kategorii MiniSumo. Do największych sukcesów medalowych mogę zaliczyć 2 miejsce w kategori MiniSumo oraz MicroSumo na zawodach kolejno Robotex2018 oraz Robotex2019 w Estonii, a także 1 miejsce w kategori MiniSumo, w Szwecji. Pomimo braku zdobytych miejsc na zawodach RoboGames w USA oraz IronCup w Brazylii, to właśnie te zawody były moim największym sukcesem! Bezcenna wiedza, wymiana doświadczeń oraz niekonwencjonalne pomysły konstruktorów z całego świata, z którymi miałem okazję rywalizować, były dla mnie największą nagrodą.

Gratulacje, Wasze sukcesy są imponujące! Opowiedzcie proszę, jak długo zwykle trwa konstruowanie robota?

G: Wszystko zależy od tego, jak skomplikowana jest dana konkurencja. Najwięcej zbudowałem robotów typu LineFollower – są to dość proste konstrukcje, w których roboty pokonują trasę oznaczoną czarną linią na białym podłożu, a zwycięża ten, który zrobi to najszybciej. Dla osoby, która ma już pewne doświadczenie, przygotowanie takiego robota od zera to kilka weekendów. Jednak po zawodach dużo czasu poświęca się także na poprawki i ciągłe udoskonalenia, a także na rozwijanie kodu, aby uzyskiwać jak najlepsze czasy. Tak naprawdę, zawsze jest coś co można poprawić. Czasem wymusza to na nas skonstruowanie kolejnego robota do tej samej konkurencji. W takich konkurencjach ludzie startują zazwyczaj sami, a wiedzę czerpią z internetu bądź dopytują bardziej doświadczonych zawodników.

Z drugiej strony są dużo bardziej skomplikowane konkurencje. Jako przykład mogę podać zawody, gdzie trzeba było zbudować robota, który będzie szukał zakopanych atrap min na polu symulującym pole minowe. Przygotowanie robota na te zawody trwało 11 miesięcy, brało w tym udział około 10 osób. Oprócz rozwiązywania technicznych problemów, trzeba było także pozyskać sponsorów, ponieważ koszt takiego robota jest wysoki. Dodatkowo wraz z zespołem musieliśmy stworzyć film o robocie, gdyż na jego podstawie były prowadzone eliminacje, a także pozyskać pieniądze na wyjazd do Makau, gdzie odbywały się finały.

M: Ciężko jednoznacznie określić jak długo trwa konstruowanie robota. Wszystko zależy od złożoności konstrukcji. W moim przypadku, budowa pierwszego robota klasy MiniSumo zajęła ok. 5 miesięcy. Trwało to tak długo, ponieważ początkowo nie miałem zbyt dużej wiedzy o robotach tej klasy i zaczynałem od zera. Kolejne konstrukcje tej samej klasy to w pewnej mierze powielanie schematów oraz wprowadzanie ulepszeń, nowych rozwiązań mechanicznych i konstrukcyjnych. Doświadczenie, które obecnie posiadam pozwalałoby mi zbudować robota tej klasy w 7 dni (nie biorąc pod uwagę oczywiście czasu przesyłki komponentów).

Czy przygotowanie robota już pod konkretne zawody jest bardzo czasochłonne? 

G: To kwestia kilku-kilkunastu godzin przy małych konstrukcjach – sprawdzenie czy wszystko działa jak powinno, upewnienie się, że robot jest w stanie spełnić wszystkie wymagania regulaminowe. Dla większych konstrukcji może to trwać kilka dni, a nawet tygodni – często transport wymaga rozkręcenia wielu elementów, a potem skręcenia ich na miejscu, co wraz z regulacją i sprawdzeniem wszystkiego potrafi być czasochłonne.

M: Czas wymagany na przygotowanie robota na zawody jest oczywiście zdefiniowany rodzajem konstrukcji a także regulaminem zawodów, w którym to wymagania oraz specyfikacja robota może różnić się małymi detalami. W moim przypadku, dzień przed zawodami testuję robota w walce, sprawdzam jakość ostrza, które posiada, stan opon oraz weryfikuję poprawne działanie programu. Najważniejsze o czym nie można zapomnieć to sprawdzenie stanu zasilania oraz naładowanie baterii!

Jakie są najważniejsze zawody robotyczne i jak one wyglądają? Czy moglibyście krótko wprowadzić nas w ten świat?

G: Ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, które zawody są najważniejsze – każde mają swoją specyfikacje i swoją grupę odbiorców. Wyodrębniła się jednak pewna grupa konkurencji, które z uwagi na swoją prostotę i dużą ilość zawodników w nich startujących odbywają się dość często w różnych miejscach w Polsce i na świecie. Główne konkurencje to Linefollower, o którym już wcześniej wspominałem, Xsumo (różne kategorie wagowe robotów sumo), o których na pewno z chęcią opowie Marcin, oraz MicroMouse, w których robot ma wydostać się z labiryntu w jak najkrótszym czasie.

M: Pokusiłbym się o stwierdzenie, że każde następne zawody robotyczne są najważniejsze. Jeśli chodzi o zawody robotyczne w Polsce, są one prowadzone w nieco mniej restrykcyjnej atmosferze, a każdy z zawodników dobrze się zna. Zawody za granicą traktowane są bardziej profesjonalnie, spotykamy się tam z zawodnikami z całego świata i żaden z nas nie może sobie pozwolić na najmniejszą choćby pomyłkę. Organizacja zawodów zagranicznych to wielkie przedsięwzięcie, w które niejednokrotnie zaangażowane są zagraniczne firmy oraz media.

Tak jak Grzegorz wspomniał, każde zawody robotyczne mają swoją grupę docelową. My w głównej mierze skupiamy się na indywidualnych konstrukcjach i tak np. roboty klasy MinSumo to roboty walczące, których celem jest, zepchnięcie przeciwnika z okrągłego ringu zwanego “dojo”. Na tę klasę robotów nałożone są pewne restrykcje wynikające z regulaminu konkurencji. Do najważniejszych z nich należą ograniczenia  wagowe (do 500 g) oraz ograniczenia wymiarowe robota (10 cm x 10 cm).

A co Waszym zdaniem jest największym wyzwaniem podczas konstruowania robotów?

G: Myślę, że najtrudniejszy jest dobór elementów do robota oraz wybór konkretnych rozwiązań, z których wszystkie mają swoje wady i zalety. Tak naprawdę od tych kilku początkowych decyzji zależy to, z jakimi problemami i ograniczeniami się potem spotkamy i czy nie będzie trzeba wszystkiego zaczynać od nowa. Większość późniejszych błędów i złych decyzji da się naprawić bez większych konsekwencji, jednak te początkowe mogą decydować o tym, że robot wcale się nie uruchomi, będzie bardzo awaryjny lub po prostu słaby w swojej konkurencji.

M: Największym wyzwaniem dla konstruktorów jest sam proces projektowania robota. To od niego będzie zależeć, czy robot spełni nasze oczekiwania. Konstrukcję robota możemy przyrównać do pewnego mechanizmu w którym każdy z „trybików” musi spełnić swoje wyznaczone zadanie. Jeżeli jeden komponent nie będzie współgrał z pozostałymi, może to zaważyć na porażce. Konstrukcje turniejowe zwykle są ograniczone pewnymi restrykcjami, wynikającymi z regulaminu konkurencji i to one mogę stanowić poważne wyzwanie dla konstruktora.

Czy zakładacie zwykle jakiś cel, który robot ma spełniać? Czy interesują Was konkretne rodzaje robotów i tylko takie konstruujecie?

G: Jako, że konstruuje głównie roboty, które rywalizują na zawodach, to zazwyczaj cel jest jasno określony, a wymogi które musi spełniać robot są opisane w regulaminie. Zdarza się jednak, że wpadnie mi pomysł na coś innego i wtedy skupiam się na tym, żeby robot ten jak najlepiej spełniał, to do czego został stworzony. Takim przykładem, który realizowałem kilka lat temu może być robot do robienia drinków.

M: Tworzenie robotów stało się moją pasją. Startuję głównie na zawodach, w których cel jest jasno określony. Obecnie moje główne zainteresowanie skupia się na robotach walczących, ale w niedalekiej przyszłości nie wykluczam podejścia do konstrukcji robotów np. społecznych lub humanoidalnych.

Czy pracowaliście kiedyś razem nad jakimś robotem?

M: Do tej pory nie udało nam się połączyć naszej wspólnej wiedzy przy konstruowaniu robotów turniejowych, jednakże od ponad roku stanowimy zgrany zespół w jednym z projektów w GlobalLogic.

Jakie macie plany w temacie robotyki? Co jeszcze chcielibyście zrealizować?

M:  Jak to mówią, potrzeba matką wynalazków. Teraz nie mam konkretnych planów w temacie robotyki. W głównej mierze skupiam się na pracy w GlobalLogic. W obecnej sytuacji związanej z pandemią wszystkie zawody robotyczne zostały odwołane.

G: Na tę chwilę możliwości uczestnictwa w zawodach są mocno ograniczone – wydarzenia są odwoływane z powodu na pandemii i taki stan utrzymuje się już od ponad roku. Wciąż jednak mam nadzieję, że uda mi się dopracować moje konstrukcje, a także uczestniczyć w budowie drugiej wersji robota pirotechnicznego Ariadna i razem z zespołem wziąć udział w kolejnych zawodach tego typu.

Na koniec opowiedzcie nam trochę o sobie w aspekcie zawodowym. Od jak dawna pracujecie w GlobalLogic, na jakich stanowiskach, przy jakich projektach? 

M: W GlobalLogic pracuję od 16 miesięcy, początkowo na wakacyjnym stażu, a aktualnie na stanowisku Junior Software Engineer. Jako stażyści byliśmy wsparciem dla zespołu testerskiego, a po kilku miesiącach nasza praca zaowocowała stworzeniem nowego projektu, w którym w główne zajmuję się projektowaniem elektroniki, tworzeniem mechaniki oraz programowaniem.

G: W GlobalLogic pracuje od lipca 2019. Od samego początku zajmowałem się tworzeniem systemu pozwalającego na automatyzację testów urządzeń użytku domowego. W ramach mojej pracy projektuję elektronikę do testowania poszczególnych czujników, piszę software na mikrokontrolery znajdujące się w zaprojektowanych przeze mnie modułach, a na koniec zajmuje się integracją tychże modułów z frameworkiem testerskim i prezentacją gotowego produktu klientowi.

Co najbardziej lubicie w swojej pracy?

G: Cenię sobie aspekt projektowania wszystkiego od podstaw i pracy aż do uzyskania finalnego produktu. To w dużej części od moich decyzji zależeć będzie, jak poszczególne komponenty systemu będą spełniały swoje zadanie, co daje mi dużą satysfakcję oraz zapewnia ciągły rozwój osobisty.

M: A ja doceniam możliwość rozwoju w aspektach, które w głównej mierze są moimi zainteresowaniami. Produkt, który dostarczamy klientowi oparty jest na nowatorskich rozwiązaniach, z którymi mocno się identyfikujemy.


Bardzo dziękuję za fascynującą rozmowę i życzę wielu sukcesów!

Kategoria artykułu

Inne kategorie na blogu:

Popularni autorzy

Marcin Medyński

Marcin Medyński

Consultant

Patryk Siedlecki

Patryk Siedlecki

Software Engineer

Piotr Doskocz

Piotr Doskocz

Lead Software Engineer

Piotr Andrusiuk

Piotr Andrusiuk

Senior Project Manager

Monika Malucha

Monika Malucha

Senior Marketing Specialist