Czy możesz dziś kupić autonomiczny samochód?

Patryk Siedlecki – Software Engineer, GlobalLogic Poland

Zaczynając rozmowę o zmianach w motoryzacji i gigantycznym postępie, jaki poczyniła branża automotive, lubię przywoływać przykłady ze sportów motorowych. Nie trzeba być wielkim fanem wyścigów Formuły 1, żeby zadziwić się porównaniem kierownic bolidów z lat 50/60. XX wieku i tych współczesnych. Często wzbudzam niedowierzanie, mówiąc, że w takim samym stopniu zmieniły się samochody, którymi poruszamy się na co dzień. A w gruncie rzeczy, jesteśmy ledwie w połowie drogi, patrząc na stopień rozwoju i zaawansowania systemów ADAS i autonomicznych pojazdów.

Juan Manuel Fango czy Stirling Moss w połowie ubiegłego stulecia trzymali w rękach trójramienne kierownice wykonane z drewna i aluminium – okrągłe przedmioty, które pozwalały im tylko i wyłącznie kierować samochodem za pomocą ruchów rąk. Sześćdziesiąt lat później w bolidach Formuły 1 zawodnicy trzymają już w dłoniach małe centra dowodzenia, które dla laika mogą przypominać zminiaturyzowany kokpit samolotu. Współczesna kierownica nadal umożliwia kierowanie samochodem, ale jednocześnie pozwala na zarządzanie wieloma ustawieniami, komunikację z zespołem oraz oczywiście aktywowanie pomocnych systemów, jak chociażby pozwalający osiągać wyższe prędkości maksymalne na dozwolonych odcinkach toru DRS.

Nieprawdopodobny skok w ciągu zaledwie kilku dekad. Możemy być pod wrażeniem technologicznego wyścigu zbrojeń w sportach motorowych, ale i nasze cywilne pojazdy przeszły ogromną ewolucję, zyskując ogrom możliwości. Stały się bardziej komfortowe i bezpieczne. Obecny kierunek jest jasny – autonomiczne pojazdy, które odciążą kierowców, wpływając na ekologię, zmieniając krajobraz miejski, a może i nawet czyniąc miasta bezpieczniejszymi. Niezbędnym elementem tego procesu jest rozwój ADAS (Advanced Driver-Assistance Systems), a więc systemów wspomagających kierowców.

Autonomiczny samochód w PRL-u

Wielu z nas doskonale pamięta rzeczywistość PRL-u. Samochód był marzeniem, dobrem ekskluzywnym, o którym marzyły miliony Polaków. W latach osiemdziesiątych XX wieku każdego roku rejestrowano 200-300 tysięcy pojazdów, a na drogach królowały maluchy i fiaty 125p. Przyznaję, że tytuł tego akapitu jest nieco prowokujący, bo nasza rodzima myśl techniczna była wówczas daleko w tyle za Zachodem, ale nie oznacza to, że samochód autonomiczny był wówczas na świecie tylko luźną ideą, o której rozpisywali się co najwyżej niektórzy inżynierowie oraz pisarze science fiction.

Warto wspomnieć w tym miejscu chociażby o projekcie Prometeusz, który nawet dzisiaj wypada okazale w rankingu największych inicjatyw poświęconych autonomicznym samochodom. Naukowcy pracujący pod kierownictwem Ernst Dickmannsa zaprojektowali VaMoRs (skrót od Versuchsfahrzeug für autonome Mobilität und Rechnersehen), a więc wykorzystujący najnowszą dostępną wówczas technologię van, który był w stanie samodzielnie poruszać się z prędkością do 96 kilometrów na godzinę. Pojazd wykorzystywał do obserwacji i nawigacji obraz z kamer i dane z sensorów, które były analizowane i przetwarzane przez potężne, na ówczesne czasy, komputery.

Gabaryty sprzętu, który był niezbędny do autonomicznego poruszania się wspomnianego pojazdu, pozwalają nam łatwo zrozumieć, dlaczego wtedy jeszcze technologię traktowano jako mało realną w powszechnym użyciu. Co innego dzisiaj, gdy postęp zaoferował nam tak gigantyczne możliwości i ułatwienia. To gdzie jesteśmy?

Poziomy automatyzacji SAE

Międzynarodowe Stowarzyszenie Inżynierów Motoryzacyjnych (SAE – International Society of Automotive Engineers) wyróżnia sześć poziomów automatyzacji jazdy. Przyjrzyjmy się im bliżej.

Poziom 0 – prowadzenie samochodu i monitorowanie otoczenia są wymagane od kierowcy, który może korzystać z rozmaitych systemów wspierających i ostrzegających. Pojazd może również obserwować zachowanie użytkownika, by zwiększać jego bezpieczeństwo, np. proponując postój i przerwę, gdy ten zaczyna wykazywać oznaki zmęczenia.

Poziom 1 – samochód potrafi wykonywać samodzielnie proste czynności na bazie informacji ze środowiska. Do tych zalicza się utrzymywanie prędkości czy zmiana pasa ruchu. Przykładem może być wykorzystujący współpracujące systemy aktywny tempomat, który potrafi zmienić prędkość jazdy, dostosowując ją do tej pojazdu poruszającego się z przodu, a gdy droga znowu będzie wolna, wrócić do wcześniej ustalonego tempa.

Poziom 2 – w tym przypadku mówimy już o częściowej automatyzacji. Samochód potrafi realizować funkcje związane z kierowaniem samochodem, ale kluczowe decyzje nadal pozostają w gestii człowieka. Na tym poziomie pojazd jest w stanie pokonać trasę z punktu A do punktu B bez aktywności ze strony użytkownika, ale ten musi cały czas pozostawać skupiony i monitorować drogę.

Poziom 3 – samochód wykonuje wszystkie czynności związane z jazdą i jest odpowiedzialny za monitorowanie drogi. Kierowca musi być przygotowany na ewentualny sygnał o przekazaniu mu kontroli nad autem. Na tym poziomie funkcjonują asystenci do jazdy w korku.

Poziom 4 – na tym etapie mówimy już o wysokiej automatyzacji. Samochód radzi sobie z jazdą i monitorowaniem otoczenia, a także jest przygotowany na mogące wystąpić sytuacje awaryjne. Kierowca może zostać poinformowany o potrzebie przejęcia przez niego kontroli, ale ma dużo dłuższy, niż w przypadku poziomu trzeciego, czas na przejęcie inicjatywy. Na tym etapie pojazd może nawet w ogóle nie posiadać kierownicy czy pedałów.

Poziom 5 – to całkowita automatyzacja, a więc pojazd jest samodzielny w każdych warunkach. Poradzi sobie nawet w trudniejszym do obserwacji i identyfikacji otoczeniu, na przykład w pagórkowatym terenie poza miastem, gdzie piaszczysta droga jest już dużym luksusem.

Na jakim etapie obecnie jesteśmy?

O autonomicznych samochodach słyszymy regularnie i niestety dajemy się porwać euforii. Świetnie obrazuje to badanie Thatcham Research z początku roku. 71% ankietowanych wyraziło przekonanie, że mogą obecnie kupić autonomiczny samochód, a 11% było pewnych, że obecny poziom zaawansowania technologii pozwoliłby im nawet zdrzemnąć się podczas podróży.

Zdumiewające? Niekoniecznie. Kolejne udane testy i ogłaszane przez wielkie koncerny miliony kilometrów pokonywane na prawdziwych drogach przez pojazdy, które samodzielnie się poruszają, robią na nas wrażenie. Wracając jednak na moment do przygotowanej przez SAE listy poziomów, szybko możemy dostrzec, że w praktyce dopiero stawiamy pewniejsze kroki na drugim etapie rozwoju. Pojedynczy producenci wdrażają funkcjonalności z poziomu 3, jak asystent do jazdy w korku, ale to rozwiązanie dedykowane do użytku w bardzo konkretnej sytuacji i nie zwalniające właściciela auta od obowiązku monitorowania sytuacji.

Tymczasem czołowi producenci samochodów wskazują początek najbliższej dekady jako czas, gdy ich autonomiczne modele pojawią się na drogach. Większość zapewnia, że już wtedy na autostradzie ich pojazdy będą w stanie poruszać się samodzielnie. Na podobne udogodnienia w terenie zurbanizowanym będziemy musieli poczekać, zgodnie z prognozami, do okolic 2030 roku. Czy to możliwe? Plan wydaje się ambitny, niektórzy by pewnie nawet powiedzieli nierealny, ale technologia rozwija się błyskawicznie i być może cel zostanie osiągnięty. Postęp widzimy na co dzień w GlobalLogic, projektując aplikacje zgodne z AUTOSAR, dotyczące autonomicznych samochodów czy zaawansowanych systemów bezpieczeństwa. Nasi inżynierowie więc nie tylko obserwują z bliska przełom technologiczny w motoryzacji, ale praktycznie biorą w nim udział i dokładają swoją cegiełkę. Ale to już może temat na inny materiał. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się więcej o poziomach automatyzacji i będziecie mogli teraz bardziej świadomie obserwować ewolucję autonomicznych samochodów. A my, liczę, widzimy się tutaj znowu za jakiś czas, bo chętnie opowiedziałbym wam o konkretnych funkcjonalnościach ADAS, z których na co dzień korzystamy na drogach.

Thank You.

The white paper will open in a new window.

If you experience issues with accessing or downloading the white paper, please contact info@globallogic.com.

click here to go back to the Insights page.