Tester na torze wyścigowym – Andrzej Kwaśnicki #ExceptionalPeople

Zapraszamy do rozmowy Andrzejem Kwaśnickim, Test Consultantem z GlobalLogic Wrocław, a prywatnie fanem motorsportu, startującym w amatorskich zawodach samochodowych. Jeśli zastanawialiście się kiedyś nad rozpoczęciem swojej przygody w wyścigach na torze, znajdziecie tu wiele wskazówek i cennych informacji!

Słyszałam, że jesteś kierowcą wyścigowym. Czy mógłbyś opowiedzieć więcej o swoim hobby?

Trudno mnie w tej chwili nazwać kierowcą wyścigowym – nie mam specjalnej licencji ani nie startuję w wyścigach. Nazwałbym siebie raczej entuzjastą motorsportu. Startowałem i planuję startować w amatorskich zawodach (typu Time Attack) oraz brałem udział w Track Day’s, czyli treningach na torze.

Rozumiem. A jak to się wszystko zaczęło – kiedy i w jaki sposób zacząłeś interesować się samochodami?

Wszystko zaczęło się ponad 20 lat temu – pierwszą grą na moim pierwszym komputerze był Need For Speed II SE. Zakochałem się wtedy w samochodach i ściganiu. Na następną wersję tej gry czekałem z wypiekami na twarzy! Dopiero 15 lat później spełniłem swoje marzenie i kupiłem usportowione Coupe – Toyotę Celikę z 1994 roku z najgorszym możliwym silnikiem (1.8 115KM). To tym samochodem zacząłem się uczyć świadomie jeździć i pierwszy raz pojechałem na tor. Ta Toyota jest ze mną do dziś. W międzyczasie przeszła szereg zmian, z kolorem i silnikiem włącznie.

Pamiętasz kiedy narodził się u Ciebie pomysł na start w pierwszych zawodach?

Pewnie. Pomysł pojawił się za sprawą sąsiada, ogromnego fana motoryzacji, który zachęcił mnie do wyjazdu na majówkę na Tor Kielce. Niestety, początki nie były zachęcające. Z jednej strony podczas pierwszych przejazdów treningowych zakochałem się w tej aktywności. Nareszcie poczułem na żywo to, co widziałem wiele lat wcześniej w grach wyścigowych. Jednak pod koniec dnia treningowego wybuchła mi chłodnica, co przekreśliło mój start w zawodach i wróciłem do domu na lawecie…

Ale chyba nie poddałeś się po tym pierwszym, fatalnym starcie?

Nie, wystartowałem w Kielcach ponownie podczas Classic Auto Cup, tym razem z nowym silnikiem pod maską i nadzieją na bezproblemowe ukończenie zawodów. Dodatkowo Tor Kielce ma odcinek leśny, gdzie osiąga się wysokie prędkości i bandy mogą zaskoczyć nieoczekiwanie szybko, więc dreszczyk emocji też się pojawił!

Brzmi dobrze – opowiedz więcej o tych zawodach!

Wystartowałem w grupie samochodów fabrycznych, gdzie dopuszczalne są auta z niewielkimi modyfikacjami. Regulamin mojej grupy zabraniał użycia opon sportowych (tzw. Semi-slick), dlatego założyłem na te zawody zwykłe opony marki Toyo. Jechało mi się świetnie i po 4 przejazdach (z 6) zajmowałem drugie miejsce w mojej grupie. Przed 5 przejazdem podszedł do mnie sędzia i powiedział, że nie pozwala na start w tej grupie na tych oponach i wyrzuca mnie do grupy profesjonalnej. Byłem bardzo zawiedziony… Dodatkowo, podczas ostatniego przejazdu, mojemu rywalowi z grupy, który był pierwszy, uległ uszkodzeniu silnik i nie ukończył zawodów. Zatem w moim pierwszym starcie miałem szansę wygrać! Mimo protestów moich i innych kierowców, ukończyłem wyścig na 5 miejscu w grupie profesjonalnej.

Faktycznie, byłeś bardzo blisko wygranej…

Tak, na szczęście miesiąc później dostałem wiadomość przepraszającą od organizatora i zaproszenie na kolejne zawody na Torze Jastrząb. Wystartowałem na tych samych oponach Toyo i pomimo ulewy zająłem drugie miejsce i otrzymałem pierwszy puchar w życiu! Na zawody jeździł z nami nasz pies Precel, z którym mam nawet zdjęcie na podium 🙂

Czy masz jeszcze inne sukcesy i osiągnięcia jako kierowca wyścigowy?

Jasne – udało mi się też zająć trzecie miejsce podczas Pixers Cup na Torze Krzywa, o którym wspomniałem wcześniej.

Gratulacje! A co Cię najbardziej fascynuje w tym sporcie?

Uczucie, które pojawia się podczas rywalizacji oraz nauka umiejętności panowania – zarówno nad samochodem, jak i nad samym sobą i niesamowitymi emocjami, które się pojawiają podczas szybkiej jazdy. No i oczywiście samochody i ich osiągi. Podobnie jak z szachami, do osiągnięcia sukcesu potrzeba 10% talentu i 90% ciężkiej pracy. Dlatego fascynują mnie też wybitni kierowcy, jak np. Robert Kubica, bo mam świadomość ile trzeba poświęcić, żeby tak dobrze jeździć.

Czy to sport dla każdego?

Moim zdaniem ten sport jest dla każdego, kto lubi szybko jeździć i chciałby nauczyć się świadomie prowadzić samochód oraz rywalizować w bezpiecznych warunkach. Bonusem jest zdobycie umiejętności poprawiających bezpieczeństwo na drodze, niemożliwych do przyswojenia podczas zwykłego kursu nauki jazdy.

Jak myślisz, jaki samochód jest idealny do motorsportu?

Każdy, na jaki nas stać i nie będziemy płakać, gdy go uszkodzimy 🙂 Tak naprawdę można mieć frajdę jeżdżąc nawet Fiatem Cinquecento. Oczywiście polecam profesjonalnie przygotowane samochody wyścigowe lub takie po modyfikacjach, natomiast każdy samochód, który w odpowiedniej kategorii lub klasie jest konkurencyjny, na pewno da dużo radości.

Jakie masz rady dla tych, którzy chcieliby spróbować swoich sił w wyścigach samochodowych? Od czego mogą zacząć?

Polecam zakup niedrogiego samochodu o zacięciu sportowym i wyjazd na tor lub do ośrodka doskonalenia techniki jazdy – oczywiście najlepiej w towarzystwie bardziej doświadczonych pasjonatów motoryzacji. Niedaleko Wrocławia mamy Tor Krzywa (obok Bolesławca) oraz świetny obiekt blisko Opola – Silesia Ring. Dodatkowo we Wrocławiu mamy 2 świetne tory gokartowe,  które polecam odwiedzić. Ciekawą alternatywą są też gry i symulatory wyścigowe, takie jak iRacing, Asseto Corsa Competizione, rFactor czy Gran Turismo.

Potrafiłbyś powiedzieć ile czasu spędzasz na swojej pasji?

Bardzo trudno to stwierdzić, bo sam wyjazd na tor, który jest relatywnie krótki, zawsze jest poprzedzony przygotowaniami. Dbanie, serwisowanie, wprowadzanie zmian w samochodzie, treningi na domowym symulatorze, szukanie części, dokształcanie się… Te aktywności mogą zająć naprawdę dużo czasu!

Czy oprócz wyścigów samochodowych masz też inne zainteresowania?

Tak, jestem pasjonatem gry w szachy. Jest to coś kompletnie na drugim biegunie w stosunku do motorsportu, ale wierzcie mi, na szachownicy też dużo się dzieje! Dodatkowo w obliczu pandemii szachy zyskują ogromną popularność za sprawą rozgrywek w Internecie. Szachy są ciągle obecne w moim życiu – w sumie nie ma dnia, żebym nie zagrał kilku krótkich partii w Internecie. Z przyjemnością zarażam też tym hobby moich kolegów z pracy 🙂

Właśnie, a propos pracy – czym zajmujesz się w GlobalLogic i jak długo tu pracujesz?

Jestem Test Consultantem, zajmuję się testowaniem aplikacji klienta oraz wspieram cały proces testowania. Pracuję tu od roku. Najpierw działałem w projekcie dla Fintechu z Niemiec, gdzie testowałem nowoczesne rozwiązania bankowe, a teraz zajmuję się aplikacją zarządzającą pracą techników energetycznych dla niemieckiej firmy. Dodatkowo zainicjowałem Testers Academy w GlobalLogic. To bardzo ciekawa propozycja dla osób pragnących zdobyć i pogłębić wiedzę z zakresu testowania oprogramowania.

Widzisz jakieś połączenie między Twoją pracą a pasją?

W GlobalLogic spotkałem mnóstwo pasjonatów motoryzacji! Spotykamy się po pracy jeżdżąc razem na tory i gokarty.

Na koniec powiedz nam jeszcze z czego jesteś najbardziej dumny (obojętnie czy w życiu zawodowym, czy prywatnym)?

Odpowiem krótko – z mojej rodziny.

Thank You.

The white paper will open in a new window.

If you experience issues with accessing or downloading the white paper, please contact info@globallogic.com.

click here to go back to the Insights page.