Autentyczność, bliski kontakt z naturą i dobre towarzystwo – Piotr Wilczak #ExceptionalPeople

share
Poznajcie Piotra Wilczak, Lead Software Engineer’a z GlobalLogic Koszalin, którego pasją są podróże i paralotniarstwo. Piotr opowiedział nam między innymi o najbardziej ekstremalnych miejscach, które zwiedził, oraz swojej filozofii na podróżowanie. Jeśli jesteście ciekawi, co to jest suma wszystkich błędów w paralotniarstwie oraz jak zacząć uprawiać ten sport, zapraszamy do lektury wywiadu.

Opowiedz proszę o swoich największych pasjach.

Staram się nie zamykać w jednej dziedzinie. Interesuję się po trochu prawie wszystkim. Z ważniejszych pasji, na pewno wymieniłbym podróże oraz paralotniarstwo. Zawsze lubiłem też fizykę, szczególnie tę w skali kwantowej oraz w skali kosmosu. 

Zacznijmy może od podróży. Opowiedz o swoim podejściu do podróżowania – wygrywa komfort czy przygoda?

Zdecydowanie przygoda. Nie oznacza to, że celowo unikam komfortu, po prostu ma on znaczenie drugorzędne. Przede wszystkim jestem nastawiony na odkrywanie nowego. Rzadko wracam w miejsce, w którym raz już byłem. Wyjątkami będą tu Tatry (ze względu na widoki oraz sentyment) i Maroko (głównie ze względu na kuchnię, ale też możliwość latania właściwie przez cały rok). Zupełnie nie trawię leżenia na plaży dłużej niż kilkanaście minut. Znudziłbym się na śmierć urlopem typu all-inclusive! Staram się też unikać miejsc turystycznie obleganych. 

Co jest dla Ciebie najważniejsze podczas podróżowania?

Autentyczność miejsc, ludzi oraz lokalnej kuchni,  a także bliski kontakt z naturą i dobre towarzystwo.

Z kim podróżujesz?

Czasami podróżujemy tylko z żoną, ale najczęściej z grupą znajomych. Nie jest to zawsze ta sama ekipa, chociaż ludzie się powtarzają. Niektórych towarzyszy podróży poznajemy dopiero w jej trakcie. W grupie zawsze weselej! Czasami podróżowanie w zespole daje też po prostu więcej możliwości. Są rejony świata, których nie odwiedziłbym sam z żoną, biorąc pod uwagę nasze bezpieczeństwo. Ze względów praktycznych grupa nigdy nie liczy więcej niż 10 osób, bo powyżej tej liczby ciężko jest o spontaniczne noclegi. 

Twoja najbardziej ekstremalna podróż to…

To zależy od definicji ekstremum. Gdyby było nim uprawianie sportów ekstremalnych, to powiedziałbym, że Maroko. Ekstremalny off-road zaliczyłem w Gruzji jeżdżąc jeepem (ale też konno) po tamtejszych górskich szlakach w tym po słynnej “drodze śmierci”. Najbardziej ekstremalnym środkiem transportu nazwałbym jednak wietnamskie oraz kambodżańskie nocne autobusy. Europejczyk nie jest w stanie się tam ułożyć, bo jest za wysoki, a siedzenia/łóżka są profilowane. 16 godzin jazdy takim autobusem złamie każdego.

Opowiedz o najciekawszych miejscach, które odwiedziłeś!

Na pewno będzie to wspomniana już Gruzja i Maroko. Jednak zdecydowanie najciekawszą moją podróżą była podróż do Azji, która zaczynała się na lotnisku w Bangkoku, a kończyła ponad miesiąc później na lotnisku w Singapurze. Po drodze była Kambodża i Wietnam, które mnie zachwyciły bogactwem i różnorodnością dóbr naturalnych. Ciekawostką jest fakt, że do samolotu każdy uczestnik wyprawy zabrał tylko mały plecak z dokumentami, gotówką i bielizną na zmianę na dwa kolejne dni (no prawie każdy, bo jeden z naszych znajomych zdołał zgubić to wszystko już na pierwszej przesiadce w Amsterdamie). Ponad miesiąc później w Gdańsku lądowaliśmy z nadbagażem. Miejsce startu i lądowania samolotów było naszym jedynym planem. Reszta podróży wychodziła spontanicznie. Muszę przyznać, że w tym rejonie świata zobaczyłem też inne ekstremum – ubóstwo. Podróż w takie miejsca zmienia perspektywę pod różnymi względami.

W czasach pandemii podróżować w dalekie kraje jest co prawda ciężko, ale powiedz, jakie masz marzenia – gdzie chciałbyś jeszcze pojechać, jak już wrócimy do normalnej rzeczywistości?

Madagaskar, Indie, Islandia, Brazylia, ale tak naprawdę lista nie ma końca.

Przejdźmy teraz do paralotniarstwa – od jak dawna zajmujesz się tą dyscypliną?

Licencję pilota posiadam od 3 lat. Jednak przed jej zdobyciem około 2 lata zajmowałem się tą dyscypliną jako kursant (z dużymi przerwami).

Jak rozpocząć przygodę z tak ekstremalnym hobby?

O możliwości latania na paralotni dowiedziałem się dość dawno temu, ale nie od razu chciałem tego spróbować. Na początku może nie byłem na to gotowy. Około 5 lat temu dostałem w prezencie od żony krótki lot w tandemie, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Pamiętam, że pilot bardzo lubił akrobacje. Po wylądowaniu miałem nudności jeszcze przez wiele godzin! Krótko potem przypadkowo dowiedziałem się, że na koszalińskim lotnisku organizowane jest szkolenie dla przyszłych pilotów paralotniowych i po prostu się zgłosiłem. 

Jak często latasz?

Najwięcej lotów wykonałem przed zdobyciem licencji i tuż po. Latałem wtedy głównie swobodnie (po starcie za wyciągarką), próbowałem też swoich sił z silnikiem na plecach oraz w trajce (trójkołowy wózek z siedziskiem i silnikiem). Zdążyłem nawet się rozbić podczas latania na klifie w Maroku. Nie doceniłem wtedy siły żywiołu, jakim jest powietrze i dałem się przewiać nad klif. To jeden z typowych błędów początkującego. Miałem przy tym dużo szczęścia, bo złamałem “tylko” dwa palce. Mogło być dużo gorzej. Upadek na skaliste podłoże nie należy do przyjemnych! To wyłączyło mnie z latania na jakiś czas. Rok później wybrałem się na ten sam klif. Tym razem byłem dużo ostrożniejszy, może nawet za bardzo. Przez ostatni rok nie latałem wcale ze względu na problemy z kręgosłupem – chorobę zawodową programisty… Ten problem jest już rozwiązany i myślę, że niedługo będę miał okazję wrócić do sportu.

Co jest Twoim zdaniem najtrudniejsze w tym sporcie?

Dla mnie, czyli ciągle początkującego paralotniarza, pewną trudnością jest właściwa ocena warunków pogodowych oraz terenowych. W szczególności chodzi o to, aby poprawnie ocenić w jaki sposób może zachować się powietrze w określonym miejscu (i to na różnych wysokościach). Wiatr potrafi bardzo zaskoczyć, zarówno w poziomie jak i w pionie.

Jakie błędy popełnia się najczęściej podczas latania?

Dla większości jest to brawura, czasem błędem jest w ogóle zajmowanie się tym sportem w momencie kiedy lęk przeważa nad opanowaniem. Co do błędów technicznych, jest ich cała masa. Powstała nawet książka “Suma wszystkich błędów w paralotniarstwie” – nie wyczerpuje ona jednak tematu.

Jak łączysz paralotniarstwo z podróżami?

Podróże rozróżniam na takie, kiedy moim bagażem głównym jest plecak ze sprzętem do latania (wtedy celem są np. konkretne klify czy wzniesienia) oraz takie, w których staram się bagażu nie brać w ogóle, żeby mnie nie ograniczał (ale to już zupełnie inny sposób na wypoczynek).

Jakie są najlepsze miejsca do latania na paralotni?

Jest wiele takich miejsc. Wszystko zależy od sposobu latania. Do latania “na żaglu”, kiedy wykorzystuje się nierówności terenu, żeby uzyskać siłę nośną, najlepsze są wysokie klify albo góry. Do latania termicznego, kiedy siłę nośną uzyskuje się przez wykorzystywanie naturalnie tworzących się kominów powietrznych (tej samej techniki używają też ptaki drapieżne do krążenia i obserwacji) najlepsze są tereny, gdzie takie kominy powstają. Tutaj również można latać w górach, ale też nad dużymi połaciami rozgrzanej słońcem równiny. Najładniejsze miejsce w którym udało mi się latać była pustynia i jednocześnie plaża Plage Blanche w Maroku. Jest to teren pustynny na który wdziera się szeroki na 500 m pas wydmy z białym piaskiem. W tym miejscu można latać na oba sposoby, w zależności od aktualnych warunków. Z reguły ważniejszy od wyboru miejsca jest wybór odpowiedniej pogody. Próby latania w niesprzyjających warunkach kończą się zazwyczaj źle. Umiejętność rozpoznania odpowiednich warunków pogodowych jest kluczowa dla paralotniarza.

Jak można zacząć uprawiać ten sport? Jak wygląda typowe szkolenie?

Dzisiaj dostępność tego sportu jest na tyle duża, że nie powinno być to problemem, szczególnie w większych miastach. Do celów szkoleniowych najczęściej nie trzeba kupować żadnego sprzętu. Ten dostarcza szkoła / instruktor. Typowe szkolenie lotów swobodnych (bo takie właśnie przechodziłem) zaczyna się od części teoretycznej, takiej jak poznanie budowy paralotni, zasad powstawania siły nośnej czy podstaw meteorologii. W dalszej części jest zabawa “na łączce”, czyli próby postawienia skrzydła nad głowę (bez odrywania się od ziemi) i nauka kontroli skrzydła za pomocą linek. W kolejnym etapie są już starty. Przy startach w terenie górzystym wykorzystuje się do tego stoki, na nizinach (tak jak w moim przypadku) startuje się za wyciągarką. Polega to na tym, że do uprzęży doczepiana jest linka, która wyciąga pilota na pewną wysokość gdzie pilot się odczepia, a następnie lotem swobodnym powoli wraca na ziemię. Pierwsze loty są zazwyczaj na maksymalnie 20 metrów, żeby pilot mógł oswoić się z sytuacją. Każdy kolejny lot jest coraz wyższy. Ostatnie loty szkoleniowe są w granicach 600-700 metrów wysokości. 

Jakie dałbyś wskazówki osobie zainteresowanej rozpoczęciem przygody z tym sportem?

“Just do it” i “Nie bój żaby”!

Czym się zajmujesz zawodowo i od jak dawna pracujesz w GlobalLogic w Koszalinie?

Zawodowo zajmuje się tworzeniem oprogramowania. Obracam się głównie w okolicy języka C# i środowiska .NET, obecnie na stanowisku Lead Software Engineer z aspiracjami na architekta. W firmie pracuję od ponad 10 lat, czyli dość długo jak na branżowy standard, także można mnie już uznać za stworzenie mityczne albo za dinozaura…


Bardzo dziękujemy za interesującą rozmowę!

Kategoria artykułu

Inne kategorie na blogu:

Popularni autorzy

Marcin Medyński

Marcin Medyński

Consultant

Patryk Siedlecki

Patryk Siedlecki

Software Engineer

Piotr Doskocz

Piotr Doskocz

Lead Software Engineer

Piotr Andrusiuk

Piotr Andrusiuk

Senior Project Manager

Monika Malucha

Monika Malucha

Senior Marketing Specialist

Archive

Check out our previous articles

Load Archives