Podróże i ekologiczny styl życia – Paweł Domagała #ExceptionalPeople

share
Dlaczego warto zainteresować się dżdżownicami kalifornijskimi? Co może przytrafić się podczas dalekich podróży? Poznajcie Pawła Domagałę, Project Managera z GlobalLogic Kraków, który podczas rozmowy opowiedział nam o swoich pasjach, a także o sposobie, w jaki dba o środowisko.

Paweł, pandemia trwa już ponad rok. Czego w tym okresie brakuje Ci najbardziej?

Zdecydowanie tym, za czym tęsknię najbardziej, są podróże. To jeden z moich ulubionych sposobów na spędzanie wolnego czasu. Jest to też niezbędny element pozwalający mi zachować balans w życiu, zregenerować baterie oraz nabrać odpowiedniego dystansu i energii do pracy. Zazwyczaj wyjeżdżam na minimum 2 tygodnie. To dla mnie optymalny czas na odpoczynek i poznanie danego miejsca. Zwłaszcza w przypadku kierunku, który lubię najbardziej – Azji Południowo-Wschodniej.

W jaki sposób planujesz swoje podróże?

Najbardziej lubię wyprawy na własną rękę, bez szczegółowego planu i checklisty atrakcji do zobaczenia. Lubię natomiast mieć świadomość tego, czego oczekuję i w jakim przypadku na koniec podróży będę mógł stwierdzić: “To był dobrze spędzony czas i udany wyjazd”. Zamiast dokładnej rozpiski, wybieram uważność i otwartość na to, co się wydarzy. Poznać inne kultury, pobyć w nich, doświadczyć odmienności, innego spojrzenia na życie – to dla mnie największa wartość.

Brak planu może przynieść wiele zaskakujących doświadczeń. Czy spotkało Cię coś, czego się nie spodziewałeś?

Tak, i na ogół są to wydarzenia, które później wspomina się najchętniej! Począwszy od noclegów w nieoczekiwanych miejscach, poprzez uciekające samoloty, wizyty w ambasadzie, po atrakcje na ogół nieznane zwykłemu turyście. Na przykład mój nocleg na Wielkim Murze Chińskim zakończył się scysją ze samozwańczym strażnikiem próbującym wyłudzić nieoficjalną “opłatę” i koniecznością zejścia z muru w środku nocy po drabinie zrobionej z gałęzi. Natomiast w Mongolii natrafiłem na problemy z organizacją wycieczki konnej. Ostatecznie przerodziły się one w możliwość przejażdżki na koniach prezydenta i pierwszej damy.

Brzmi ciekawie! Masz jeszcze w zanadrzu inne podobne historie?

Oczywiście! W środku nocy, na jednej z tajskich wysp, w jedynym otwartym sklepie poznałem Czecha, który okazał się być instruktorem nurkowania. Już następnego dnia przechodziłem błyskawiczny kurs, aby jeszcze przed wylotem móc odwiedzić piękne rafy koralowe w okolicznych diving spots uznawanych za jedne z najatrakcyjniejszych na świecie.

Na Sri Lance dzięki zakumplowaniu się z miejscowymi miałem okazję wziąć udział w porannych połowach krabów, a także uczestniczyć w rodzinnej uczcie pełnej świeżo złowionych owoców morza. Bardzo miło wspominam też safari do mało znanego parku, o którym nie dowiedziałbym się z przewodników. Jadąc na pace terenowego samochodu przez dżunglę, obserwując ptaki, krokodyle i stada słoni, czułem się jak mały chłopiec czytający książkę przygodową. Zwłaszcza w momencie, gdy wyciągaliśmy unieruchomione w błocie mniejsze terenówki. Gdy na twarzy organizatorów dostrzegasz oznaki, że to co widzą jest dla nich atrakcją nie mniejszą niż dla Ciebie, to wiesz, że uczestniczysz w czymś autentycznym i wyjątkowym.

A czy pamiętasz swoją pierwszą poważną podróż?

Myślę, że za tę pierwszą poważną można uznać rowerową wyprawę do Rzymu. Do przejechania było 2000 km w dwa tygodnie. Trasa wiodła przez Słowację, Węgry, Austrię i Włochy, czyli również przez Alpy i Apeniny. Średnio 140km w siodełku każdego dnia bez względu na pogodę było niemałym wyzwaniem. Na szczęście 20 lat temu byłem w znacznie lepszej formie rowerowej niż teraz. 

Opowiedz proszę coś o swoich kolejnych podróżach – jak je wspominasz?

Po pierwszym roku studiów wybrałem się w podróż koleją transsyberyjską do Chin, zwiedzając również Mongolię i okolice jeziora Bajkał. Był to bardzo budżetowy wyjazd. Gdy jesteś studentem zazwyczaj dysponujesz czasem, ale nie dysponujesz pieniędzmi. Kreatywność w szukaniu sposobów na oszczędne podróżowanie wysuwa się więc na pierwszy plan. Wyjazd trwał ponad 1,5 miesiąca i dostarczył naprawdę niezapomnianych wrażeń. Całkiem odmiennych niż moja druga wizyta w Chinach, tuż przed olimpiadą… Wtedy podróż odbyła się “na bogato”, ponieważ był to rodzaj stypendium finansowanego przez University of West of Scotland. 

Kolejny wyjazd, podczas którego miałem możliwość spędzić ponad miesiąc poznając Wietnam, Kambodżę i Tajlandię spowodował, że ten rejon świata znalazł specjalne miejsce w moim sercu. Dlatego kolejne destynacje, które wybierałem, to Filipiny, Indonezja, Sri Lanka czy Malezja. Z tej ostatniej wróciłem w styczniu 2020 i od tego momentu z utęsknieniem czekam na ponowną możliwość podróżowania!

Co zafascynowało Cię w tych azjatyckich rejonach?

Bardzo lubię tę część świata, klimat, kuchnię, kulturę oraz odmienny sposób myślenia. Może to właśnie z powodu tego kontrastu do mojej codzienności, właśnie tam potrafię oderwać się od swoich spraw, spojrzeć na problemy z dystansu, a także nabrać sił, zregenerować się. To dla mnie ciekawe, ponieważ na co dzień lubię spokój, porządek i zorganizowany tryb życia, a Azja to zdecydowanie chaos, hałas, zgiełk i dużo bodźców. 

Słyszałam też o pewnym przywiezionym rozwiązaniu, które może być ciekawe dla innych…

Haha, chyba domyślam się co masz na myśli… Koleżanka, którą poznałem w Azji, pokazała mi w jaki sposób stara się być bardziej eko – domowe bio-odpady przetwarza w “czarne złoto” we własnym domowym kompostowniku. Moja pierwsza reakcja – whaaaat? 🙂 Jednak zaintrygowało mnie to na tyle, że zbadałem temat i teraz sam mam w mieszkaniu hodowlę dżdżownic, które zjadają wyrzucane przeze mnie resztki.

Wow! Czy możesz opowiedzieć coś więcej o tym procesie?

Kompostowanie to organiczny recykling, który jest naturalnym procesem przetwarzania odpadów w nawóz bogaty w składniki odżywcze. Proces ten zachodzi nieustannie w przyrodzie, natomiast dzisiejsze technologie umożliwiają przeprowadzenie go sterylnie w warunkach domowych (także w bloku!). Mogą nam w tym pomóc bakterie tlenowe, beztlenowe, grzyby, mnie jednak przekonały dżdżownice kalifornijskie.

Jak reagują Twoi znajomi na to, że masz w domu dżdżownice?

Chyba zawsze tak samo – są pewni, że żartuję 🙂 Następnie niedowierzanie i zdziwienie zmienia się w zainteresowanie i pytania: Ale jak to? Dlaczego? Zdarza się również, że początkowy szok i niedowierzanie po pewnym czasie zmienia się w prośbę o pomoc w założeniu własnego kompostownika. 

Co przekonało Cię do założenia kompostownika?

Jestem bardzo pragmatyczną osobą, więc zdecydowałem się na to rozwiązanie głównie dlatego, że w ten sposób wyeliminowałem nieprzyjemny zapach psujących się w koszu resztek. Oprócz tego, w moim mieszkaniu rośnie całkiem spora ilość roślin, a nie ma dla nich lepszego nawozu, niż biohumus wytwarzany przez dżdżownice. Dla mnie jest to po prostu rozwiązanie praktyczne – taki kompostownik jest prawie bezobsługowy, a do segregacji odpadów od pewnego czasu i tak jesteśmy zobligowani. Miłym bonusem są bujnie rosnące rośliny, dzięki którym mieszkanie jest bardziej przyjaznym miejscem do życia, a powietrze lepszej jakości niż to za oknem.

A dodatkowo jesteś bardziej eko.

Tak, nie bez znaczenia jest fakt, że w ten sposób choć trochę zmniejszam mój negatywny wpływ na środowisko. Dla osób posiadających dzieci jest to również świetny sposób kształtowania postawy brania odpowiedzialności za świat, w którym żyjemy poprzez nawet najmniejsze działania – metoda kaizen w praktyce 🙂

Co z nieprzyjemnym zapachem? Kompost pachnie chyba dosyć specyficznie?

Muszę przyznać, że też miałem taką obawę decydując się na ten eksperyment. Dlatego tym większe było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że jest ona nieuzasadniona. Nieprzyjemny zapach, który znamy, jest wydzielany przez gnijące resztki. Prawidłowo prowadzony kompostownik nie wydziela zapachu, a gdy go rozkopiemy, to poczujemy prawdziwy zapach ziemi jak po deszczu.

Ile kosztuje domowy kompostownik i co jest potrzebne żeby zacząć?

Oczywiście można zakupić kompostownik w wersji designerskiej, kosztujący około 600 zł. Można również zrobić go samodzielnie zaopatrując się w zwykły pojemnik na odpadki (taki, który w wielu polskich domach znajduje się pod zlewozmywakiem) i troszkę go podrasowując 🙂 Instrukcję jak to zrobić bez problemu można znaleźć w internecie. Wtedy to koszt około 100 zł wraz z dżdżownicami zamówionymi w znanym internetowym serwisie aukcyjnym. I już – dżdżownicowa przetwórnia odpadów jest gotowa do działania!

A gdzie najlepiej ulokować taki kompostownik?

W moim przypadku pojemnik miał stanąć na balkonie lub w piwnicy, ale ostatecznie został w kuchni. Jeśli ktoś nie wie co się w nim znajduje, to zupełnie nie zwraca na niego uwagi.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że któraś z dżdżownic postanowiła uciec?

Dżdżownice uciekają tylko gdy jest im źle, więc jeśli zapewnimy im odpowiednie warunki, to inwazja robali nam nie grozi. Nawet jeśli jakaś opuści przeznaczony dla niej habitat, to nie oddali się dalej niż kilkadziesiąt centymetrów. Następnie zwyczajnie usycha upodabniając się do sztywnego spaghetti, które spadło z talerza. Wyobrażenie o dżdżownicach wędrujących po całym mieszkaniu jest błędne!

Zatem jakich warunków potrzebują dżdżownice?

*Odpowiedniej wilgotności (odpadki nie powinny wyschnąć),

*Umiarkowanej temperatury (10-30°C),

*Dostępu do tlenu,

*Dostępu do związków węgla i azotu (liście, celuloza – np. wytłoczki z jajek, papier),

*Surowych resztek roślinnych (te przetworzone termicznie oraz zwierzęce mogą zgnić lub spleśnieć zanim dżdżownice się nimi zajmą, co będzie skutkować nieprzyjemnym zapachem).

Co ważne, kompostownik można pozostawić bez opieki nawet na kilka tygodni, więc nie muszę się nim martwić podczas podróży.

To bardzo ciekawe, a przede wszystkim ekologiczne rozwiązanie! Powiedz jeszcze proszę, co dla Ciebie jest “ucieczką od codzienności”?

Oprócz dalekich podróży,  na co dzień zresetować głowę pomaga mi aktywność fizyczna. Zwłaszcza sporty zespołowe (takie jak piłka nożna i siatkówka) sprawiają mi dużo frajdy. Natomiast od pewnego czasu częściej jest to squash, joga i inne bardziej indywidualne formy ruchu. Ponadto, praktycznie każdego dnia towarzyszą mi książki. Dużo czytam (w zeszłym roku ponad 80 tytułów), a w zasadzie również słucham. Dzięki audiobookom mam możliwość zrównoleglić niektóre czynności (np. spacery) i sięgać po takie książki, na które w innym wypadku nie znalazłabym czasu. Dlatego oprócz pozycji non-fiction, które pozwalają mi się rozwijać, chętnie relaksuję się przy luźnej lekturze. Bardzo lubię również gry planszowe i karciane, zwłaszcza takie, w których jest okazja trochę pogłówkować.

Czy jest jeszcze coś, co lubisz robić w wolnym czasie? Coś, co sprawia Ci radość?

Od kilku lat interesuję się psychologią i naukami kognitywnymi – ludzki umysł, jego funkcjonowanie, nasze zachowania, emocje, sposoby podejmowania decyzji – są to fascynujące tematy. Ponadto jest to niesamowicie praktyczna wiedza przydatna na co dzień zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Critical thinking, kreatywne rozwiązywanie problemów, efektywna współpraca, komunikacja, paralel thinking… Niestety, na ogół nie uczą nas tego w szkołach. Już dawniej zdarzało mi się dzielić tym czego się nauczyłem, a dodatkowo jakiś czas temu zostałem certyfikowanym trenerem. Całodzienny, praktyczny warsztat dotyczący efektywnej komunikacji przeprowadziłem także w GlobalLogic. Prowadzenie warsztatów i szkoleń daje mi satysfakcję oraz pozwala realizować się poza pracą. Sporo frajdy sprawia mi, gdy moi słuchacze widzą wartość w przekazywanej przeze mnie wiedzy. Czasem nawet wracają opowiedzieć o konkretnych sytuacjach życiowych, w których skorzystali z tego, czego dowiedzieli się na szkoleniu. Takie małe rzeczy dają dużego pozytywnego kopa 🙂

Paweł, bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi zainteresowaniami! Na zakończenie powiedz proszę, czym zajmujesz się w GlobalLogic? Z jakiego osiągnięcia jesteś szczególnie dumny?

Do GlobalLogic dołączyłem ponad 2 lata temu jako Consultant (Product Owner), a od grudnia zajmuję stanowisko Project Managera w części Automotive. Natomiast moje wcześniejsze doświadczenie zawodowe zdobywałem w branżach e-commerce, finance, customer care. Moje największe osiągnięcie to projekt z zespołem Data Science dotyczący praktycznego wykorzystania Machine Learning i Natural Language Processing, który został nagrodzony przez ECCCSA w kategorii Best Innovation in Technology.


Mamy nadzieję, że opowieść Pawła zainspiruje Was zarówno do podróży (gdy będą już możliwe), jak i do dbania o środowisko, wykorzystując w tym celu ekologiczne rozwiązania!

Autor

GlobalLogic Poland

Zobacz artykuły

Kategoria artykułu

Inne kategorie na blogu:

Popularni autorzy

Marcin Medyński

Marcin Medyński

Consultant

Patryk Siedlecki

Patryk Siedlecki

Software Engineer

Piotr Doskocz

Piotr Doskocz

Lead Software Engineer

Piotr Andrusiuk

Piotr Andrusiuk

Senior Project Manager

Monika Malucha

Monika Malucha

Senior Marketing Specialist