Twój przyjaciel robot

share
Roboty kojarzymy z siłą, wytrzymałością czy dokładnością. Wzbudzają zaufanie, ponieważ rzadko popełniają błędy i precyzyjnie wykonują powierzone zadania. Kto mógł przypuszczać, że na początku XXI wieku będziemy spoglądać w ich stronę nie z powodu tych cech, a ze względu na dużo bardziej ludzkie potrzeby społeczeństw.

Czy maszyna może odczuwać emocje? Wielu z nas odrzuca taką możliwość, uznając, że pozbawione duszy roboty nigdy nie będą w stanie poznać radości, strachu czy smutku. Taką wizję wkładamy między bajki, dopuszczając podobny scenariusz tylko w filmach i animacjach w rodzaju „Wall-E” czy „Krótkiego spięcia”. Tymczasem świadome i empatyczne roboty są już wokół nas i stanowią jeden z najważniejszych trendów technologicznych 2020 roku. 

Potrzeby społeczeństw XXI wieku

Żyje nam się łatwiej i bezpieczniej niż jeszcze sto lat temu. Korzystamy z udogodnień technologicznych, by szybciej i sprawniej się komunikować, lepiej dbać o zdrowie, pracować efektywnie i bez narażania życia. Jednocześnie jednak żyjemy szybciej, często w ciągłym stresie i z nieustannym poczuciem brakującego czasu. 

To ma bardzo konkretne konsekwencje – wiele osób zaniedbuje bliskich, słabną więzi międzyludzkie i zauważamy rosnące dystansowanie społeczne. Zapracowani rodzice mają mniej czasu dla dzieci, które przez to nie mogą odczuwać tylu emocji, ile powinny. W grupie potrzebujących kontaktu bez wątpienia znajdują się również osoby starsze, które coraz częściej są pozbawione odpowiedniej opieki i zmagają się z samotnością. 

Tam, gdzie człowiek zawodzi i przestaje skutecznie realizować swoje powinności, delegowane są roboty. Wykracza to już zdecydowanie poza zadania wymagające tylko siły czy precyzji. Coraz częściej roboty angażowane są, by zaspokoić potrzebę interakcji z drugą osobą na poziomie emocjonalnym.

Kiedyś zabawka, niedługo przyjaciel?

Sceptycy nadal powiedzą, że tego rodzaju maszyny to zabawki. Sprytnie zaprojektowane narzędzia rozrywki, które tylko na pierwszy rzut oka są w stanie przez kilka chwil zastąpić człowieka. Gdy jednak zagłębić się nieco bardziej w temat, trudno nie dostrzec ich nieustannie rosnących możliwości i pozytywnego wpływu na świat. 

Postęp doskonale widać choćby na przykładzie psa AIBO, który bez wątpienia jest jedną z bardziej znanych kreacji przełomu XX i XXI wieku. Projekt został zawieszony w 2006 roku, by powrócić dwa lata temu w dużo nowocześniejszej formie. Teraz pocieszny mechaniczny psiak cały czas się uczy, korzystając z dobrodziejstw łączności internetowej i chmury. Potrafi rozpoznawać kilkadziesiąt wyrazów twarzy użytkownika, reagować na liczne komendy głosowe i szkolić się w trikach niczym prawdziwy czworonóg. 

O ile w jego przypadku nadal możemy mówić o nowoczesnej i ciekawej zabawce, o tyle trudno tak kwalifikować zaprojektowaną przez największą japońską organizację badawczą, National Institute of Advanced Industrial Science and Technology, PARO. Rozwijana od 2003 roku foka została stworzona z myślą o osobach starszych, cierpiących na demencję lub Alzheimera, a jej rolą jest obniżanie poziomu stresu i angażowanie pacjentów za pomocą kontaktu. Robot reaguje na swoje imię i aktywnie doprasza się o atencję użytkownika. Jednocześnie uczy się zachowań, powtarzając czynności, za które został nagrodzony i unikając tych, które przyniosły mu karę. 

Podobnie istotną rolę pełnić ma zaprezentowany na początku roku Moxie, a więc wykorzystujący uczenie maszynowe mały robot zaprojektowany w celu wspierania rozwoju dzieci. Amerykański projekt stara się wyjść poza tradycyjne ramy komunikacji werbalnej, by uczynić ją bardziej naturalną. Umożliwia to rozbudowana mimika, gestykulacja i artykulacja, a także zdolność rozpoznawania i wyrażania emocji. Jak tłumaczą sami twórcy, potrzeba istnienia takich robotów jest bardzo duża, bo otwiera szansę na prowadzenie terapeutycznych działań, które normalnie są trudno dostępne i zbyt kosztowne dla wielu rodzin. 

Podążając doliną niesamowitości

Wspomniałem o przykładach robotów, które starają się budować więź z człowiekiem, ale same ludźmi nie są. Odróżniają je zdecydowanie kształty i rozmiary. Nie jest to przypadkowe. Przeprowadzone w 2015 roku przez holenderskich naukowców badania wskazują, że robot socjalny musi umieć odczytywać nastrój rozmówcy, wyrażać emocje i umieć podtrzymać rozmowę, jeśli ma zostać zaakceptowany przez człowieka. Do tego daleka droga, podczas której maszyny i ich twórcy będą musieli jeszcze pokonać dolinę niesamowitości. Termin ten opisuje nieprzyjemne uczucia – od dyskomfortu, po niechęć lub nawet strach – które wywołują u ludzi roboty wyglądające i funkcjonujące jak człowiek. O takich reakcjach decydują zauważalne drobne szczegóły, na bazie których możliwe jest zidentyfikowanie maszyny. 

Antropomorficzne roboty są więc w jakimś stopniu celem, ale nie dla większości projektantów. Wielu z nich przedkłada przed to stworzenie maszyn potrafiących zbudować więzi z użytkownikiem, zdobyć jego zaufanie. Ścieżka ku iście filmowym robotom jest więc kręta i niesie jeszcze wiele wyzwań, z którymi będziemy musieli się uporać. 

Nie dziwi więc, że projekty zmierzające do stworzenia mechanicznych bliźniaków są nieco na uboczu, a główny nacisk skupia się na usprawnianiu funkcjonalności robotów. Jak wiele jest jeszcze do zrobienia doskonale obrazuje chociażby HERB Uniwersytetu Waszyngtonu, a więc mechaniczny domowy pomocnik. Potrafi odróżniać różne rodzaje materiałów, oceniać ryzyko ich przypadkowego uszkodzenia i dostosowywać swoje działania do zebranych informacji. Na wszystko to, co człowiekowi przychodzi intuicyjnie i bezrefleksyjnie, potrzebuje jednak czasu. Wcześniej musi dokonać tysięcy skomplikowanych wyliczeń i operacji informatycznych, na dzisiaj stanowiących nieoderwaną część rzeczywistości robotów. To naturalnie wpływa na większą sztuczność relacji, które mogą stworzyć człowiek i maszyna. Nie wspominając już o problemie różnicy w treści i tonacji – delikatnej kwestii, która dla robota jest niezrozumiała, a dla człowieka wyjątkowo istotna.

Robot w każdym domu

Coraz częściej słyszymy zapowiedzi, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat mechaniczni pomocnicy zadomowią się w każdym domu. Trudno tego nie oczekiwać, patrząc choćby na wygodę, którą przyniosły nam przecierające szlaki, dosłownie i w przenośni, autonomiczne odkurzacze. Dużo bardziej interesujący wydaje się jednak rozwój robotów socjalnych, które nie tylko będą nam służyć, ale pozwolą rozwiązać coraz wyraźniejsze problemy cywilizacyjne.


Kto by pomyślał, że w XXI wieku będziemy czekać na roboty, by móc z kimś porozmawiać i wejść w interakcję na poziomie emocjonalnym?

Autor

GlobalLogic Poland

Zobacz artykuły

Kategoria artykułu

Inne kategorie na blogu:

Popularni autorzy

Marcin Medyński

Marcin Medyński

Consultant

Patryk Siedlecki

Patryk Siedlecki

Software Engineer

Piotr Doskocz

Piotr Doskocz

Lead Software Engineer

Piotr Andrusiuk

Piotr Andrusiuk

Senior Project Manager

Monika Malucha

Monika Malucha

Senior Marketing Specialist